Drukarnia przy obecnej ulicy Piłsudskiego powstała jeszcze przed I wojną światową. Właścicielem był niemiecki przedsiębiorca.

Po II wojnie światowej drukarnia stała się własnością Nowotomyskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Terenowego. 

Mój Tata – Kazimierz, rodowity Poznaniak, w 1976 roku przeprowadził się do Nowego Tomyśla za „miłością”.

Ukończył w Poznaniu szkolę poligraficzną, więc był drukarzem z zamiłowania i wykształcenia. Został kierownikiem drukarni najpierw w Grodzisku Wlkp., a po dwóch latach w Nowym Tomyślu.

 

Po zmianach jakie nastąpiły w 1989 roku, Tata miał możliwość wykupienia drukarni ,co też uczynił.

Nadał nazwę „Drukarnia Kazimierz”.

Drukarnia jest firmą rodzinną, do Taty dołączyłam najpierw ja, potem mój Brat Michał, na koniec mama, jako księgowa.

Przez te ponad 20 lat przeszliśmy ogromne zmiany technologiczne, od maszyn typograficznych, poprzez offset, do druku cyfrowego.

Jak wiadomo branża ta rozwija się niezwykle szybko i prężnie. Nowe technologie prześcigają się pomysłowością i nowoczesnością.

A wszystko zaczęło się od czcionki…Najpierw były drewniane, potem ze stopu z dodatkiem ołowiu.

Czcionka drukarska jest to pojedyncza literka na ołowianym słupku, zaledwie kilku milimetrowa.

Jedną z głównych części drukarni była zecernia. Pomieszczenie w całości wypełnione kasztami – szafkami z mnóstwem małych szufladek, a te z kolei zawierały jeszcze więcej przegródek.

W przegródkach były precyzyjnie poukładane wszystkie litery alfabetu, różne znaki, podzielone na wielkości i rodzaje pisma.

Zecer- składacz zajmował się układaniem tekstu z pojedynczych czcionek, praca niezwykle mozolna i skrupulatna.

Potem taki zestaw montowano do maszyny typograficznej i tak powstawały druki.

Wydruk zdjęć czy grafik był wtedy niemożliwy.

To się szybko zmieniło, komputery zastąpiły czcionki, druk offsetowy i cyfrowy zastąpił typograficzny.

Z sentymentem spoglądamy na czcionki, które zostawiliśmy na pamiątkę, kryje się za nimi kawał historii.

Jeśli Ktoś z Państwa miałby ochotę zobaczyć je , zapraszam, chętnie pokarzemy.

W parku maszynowym posiadamy maszynę z 1902 roku, która po drobnej przeróbce jeszcze pracuje.

Tata wykształcił kilkudziesięciu uczniów w zawodzie drukarz lub introligator, przewinęło się wielu wspaniałych pracowników.

Jesteśmy dumni, że firma działa do dzisiejszego dnia, za co wszystkim naszym Klientom serdecznie dziękujemy!

Eliza Bąblińska-Masztalerz